Wiedźmińskie związki, czyli Ostatnie Życzenie

Grając w najnowszą część Wiedźmina nie mogłem wyjść z podziwu nad dialogami i nawiązaniem do oryginalnej sagi. Gra jest napisana po mistrzowsku. Jednak jedna misja szczególnie przykuła moją uwagę – chodzi o słynne ostatnie życzenie, potężne zaklęcie które na zawsze związało losy Yennefer i Geralta.

Wielu graczy znających opowieść tylko z gier zupełnie niesłusznie przypisuje Geraltowi cechy amanta i takiego, który żadnej nie przepuści. Na pewno przyczyniła się do tego kolekcja kart z nagimi panienkami z części pierwszej, oraz kolekcjonerskie puzzle z Triss. Nie żebym narzekał, ryciny te są ze wszech miar godne polecenia, jednak muszę przyznać, że nie zrobiły wiele dobrego dla oryginalnej postaci wiedźmina i tylko namieszały w głowie wielu graczom próbującym wgryźć się w skomplikowany świat Sapkowskiego.

Skomplikowany? Ano niestety – odkąd mieszkam za granicą mogę obserwować jak na historię reagują osoby zupełnie nie znające słowiańskich odniesień, postmodernistycznych alegorii i smaczków, którymi bardzo hojnie częstował nas zawsze autor.

I jedna kilka rzeczy pojawia się bardzo często – ludzie nie rozumieją za bardzo skomplikowanego świata (spodziewają się raczej heroic fantasy i szarży na skrzydlatym jednorożcu zamiast rozterek moralnych); ciężko im wymówić imiona i nazwy własne (w innych językach brzmią naprawdę…koślawo) – i na końcu, bardzo trudno dostać angielskie tłumaczenie książki (a jeśli już jest, to na pewno przydałaby mu się porządna korekta). Najbardziej smuci mnie, że ludzie zupełnie nie rozumieją przesłania całego dzieła: skoro jest o dziewczynkach, smokach i przygodach to raczej trzeba to zakwalifikować do literatury bardzo lekkiej. Tymczasem oryginalna saga jasno mówi – Geralt nie był lowelasem, miał uczucia i to bardziej skomplikowane niż niejeden z facetów.

Niczego nie czuję, stwierdził ze zgrozą, niczego, najmniejszego wzruszenia. To, że teraz obejmę jej plecy, to gest rozmyślny, wyważony, nie spontaniczny. Obejmę ją, bo czuję, że tak trzeba, nie dlatego, że pragnę. Niczego nie czuję.(…) Trochę poświęcenia, pomyślał, tylko trochę poświęcenia. To ją przecież uspokoi, uścisk, pocałunek, spokojne pieszczoty… Ona nie chce więcej. A nawet, gdyby chciała, to co? Trochę poświęcenia, bardzo mało poświęcenia, przecież jest piękna i warta… Gdyby chciała więcej… To ją uspokoi. Cichy, spokojny, delikatny akt miłosny. A ja… Mnie przecież jest wszystko jedno, bo Essi pachnie werbeną, nie bzem i agrestem, nie ma chłodnej, elektryzującej skóry, włosy Essi nie są czarnym tornadem lśniących loków, oczy Essi są piękne, miękkie, ciepłe i modre, nie płoną zimnym, beznamiętnym, głębokim fioletem. Essi uśnie potem, odwróci głowę, otworzy lekko usta, Essi nie uśmiechnie się z tryumfem. Bo Essi… Essi nie jest Yennefer. – Andrzej Sapkowski, Miecz Przeznaczenia (Opis: myśli Geralta gdy Essi wyznaje miłość.)

Dlatego pierwsza część – wciąż należąca do moich ulubionych gier – nie oddaje sprawiedliwości głównemu bohaterowi. W dwójce było znacznie lepiej a scena miłosna w różanym ogrodzie na zawsze będzie jednym z moich ulubionych scen miłosnych w grach. Jednak Triss była młodziutka, niedojrzała i trzeba przyznać – wyrachowana, jak to czarodziejka. Relacje i związek z wiedźminem nie mogły osiągnąć tego poziomu emocjonalnego jak ten pomiędzy nim a Yen. Prawdę mówiąc to nawet dobrze, że Redzi nie próbowali stworzyć zamiennika Yennefer, gdyż zepsuliby tym samym postaci obydwu czarodziejek. Dzięki temu podkreślili cechy i osobowość młodszej nich, jednak ja wciąż czekałem na pojawienie się Yen.

Ten, lub ci, którzy stworzyli nas dla siebie, powinni zadbać o coś więcej. Samo przeznaczenie nie wystarczy, to zbyt mało. Trzeba czegoś więcej. – Andrzej Sapkowski, Miecz Przeznaczenia (Yennefer w rozmowie z Geraltem.)

Powiem od razu – warto było czekać! Pisarze z CDProjekt Red doskonale oddali klimat i nastrój który zapamiętałem z książki, była tam pasja, gorycz, niepewność, miłość i całkowite poświęcenie. Fantastycznie zagrana rola Yennefer, zawsze lekko kpiąca i pewna siebie oraz prawdziwy Geralt z Rivii (czyli pan Rozenek)  stworzyli piękne kreacje a misja nazwana po prostu „Ostatnie Życzenie” to najlepsza puenta do napisanej 22 lata temu historii, która wywarła tak wielki wpływ zarówno na polską literaturę jak i na życie niejednego z czytelników.

Myślałam… Że staniesz się dla mnie obcym człowiekiem… Że spojrzę na ciebie i nie będę nic czuć… – Yennefer, Wiedźmin 3 w misji Ostatnie Życzenie

 

gavin-o-donnell-experiment2

Shipwrecked by Gavin O’Donnell

Leave a Reply