Aktualności

Total War: WARHAMMER czyli totalna kompromitacja

By 24 października 2015 No Comments
no image added yet.

Przed wami Total War: WARHAMMER Wojownicy Chaosu…którymi nie zagracie. No chyba, że dopłacicie do ceny oryginalnej gry, gdyż firma The Creative Assembly zdecydowała wydać ten „dodatek” w postaci DLC dostępnego w dniu premiery. Co to oznacza? Krótko mówiąc – twórcy stworzyli Total War: WARHAMMER po czym zdecydowali wyciąć z niej część zawartości i sprzedać ją jako rozszerzenie wersji podstawowej. Oczywiście oficjalna wersja brzmi tak, że DLC (bo obecnie nie używa się już określenia „rozszerzenie”) nigdy nie miało być integralną częścią  gry. Niestety zarówno prasa, jak i gracze nie są głupi – wszyscy wiedzą, że cięcie potencjalnie popularnej gry na kawałki to jeden z lepszych sposobów na dodatkowy zarobek dla firmy.

Innym sposobem na wyciągnięcie kasy od graczy jest sprzedawanie gry przed premierą – czyli bardzo popularna forma zwana pre-order. I tak, jak w przypadku limitowanych wersji kolekcjonerskich miało to sens (sam posiadam kilka perełek) – tak w świecie wirtualnych produktów i gier w postaci klucza Steam – jest to dla mnie totalnie niezrozumiałe.

A w zasadzie jest zrozumiałe, ale nie akceptuję tej logiki – według mnie jest to jeden z najgorszych sposobów wyciągania kasy od graczy. Niemniej jednak zdaję sobie sprawę, że za tą decyzją stoją konkretne liczby – a one z pewnością pokazują, że mimo niezadowolenia prasy i krytycznych komentarzy graczy – ten model jednak się sprawdza.

A skoro kasa się zgadza to kto by tam się martwił jakością gry,  opiniami konsumentów, etyką czy w ogóle tym co będzie jutro. Nie twierdzę, że gra automatycznie będzie słaba – bo widząc nagrania z rozgrywki jestem raczej dobrej myśli, uważam jednak, że właśnie takie posunięcia przyczyniają się do popularyzacji serwisów takich jak KickassTorrent. No bo nawet jeśli jakiś fan oszczędzał kasę, aby w dniu premiery kupić sobie wymarzonego Total War: WARHAMMER (a tutaj muszę dodać, że cena £49.99 jest naprawdę wysoka!) to pomyślcie jak się musiał poczuć, gdy dowiedział się, że podstawowa rasa będąca głównym sensem gry jest dla niego niedostępna.

Tęsknię za czasami, gdy zamiast w materiały reklamowe firmy inwestowały w programistów i testerów, którzy dbali przede wszystkim o jakość. Sam potrafię policzyć na palcach jednej ręki firmy, którym ufam na tyle, aby kupić grę w pre-orderze.

 

Quo vadis, branżo? ;(

 

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.