Recenzje

Darksiders 2

By 9 października 2012 2 komentarze

Założone w 2005 roku studio Vigil Games swoim pierwszym Darksiders pokazało, że potrafi miksować gatunki i tworzyć grywalne, wciągające oraz śliczne produkcje. Komiksowa stylistyka, miodna rozgrywka oraz rozmach stały się ich cechami rozpoznawalnymi. Jak więc mają się sprawy z drugą częścią Jeźdźców? Zobaczmy.

Akcja gry toczy się równolegle do wydarzeń ukazanych w pierwszym Darksiders. Śmierć – jeden z Czterech Jeźdźców Apokalipsy – dowiaduje się, że Rada Spopielonych oskarżyła Wojnę o złamanie odwiecznych zasad i przedwczesne rozpoczęcie Apokalipsy. Śmierć jest pewny, że jego brat jest najbardziej honorowym i praworządnym z całej Czwórki oraz, że nigdy nie dopuścił by się takiego czynu. Wierzy, że Wojna stał się ofiarą spisku – postanawia więc go ratować: odszukać dowód jego niewinności a także wskrzesić Ludzkość, która została starta w proch podczas Wojny Ostatecznej. Jak się okazuje – Śmierć musi zmierzyć się nie tylko z tymi, którzy chcą mu przeszkodzić w osiągnięciu celu…musi stawić czoło demonom własnej przeszłości.

Osobiście odniosłem wrażenie, że historia opowiedziana w Darksiders 2 jest tylko pretekstem do wycieczki krajoznawczej po najgłębszych czeluściach piekieł. Napotkane demony nie są tak wyraziste i złe, jak miało to miejsce w jedynce – nawet rewelacyjny Vulgrim, który jest jednym z najlepszych kupców, jakich w grach spotkałem – stał się jakiś małomówny i wyblakły.

Gra nie oferuje też zwrotów akcji ani niespodziewanych zawirowań…jednak jakież ma to znaczenie, gdy świat który przyszło nam przemierzać jest tak piękny i interesujący? Żadne! Te niedostatki z nadwyżką kompensuje nam wspaniale wykreowane uniwersum. W Darksiders 2 odwiedzimy mnóstwo odmiennych od siebie lokacji – i to, trzeba przyznać – bardzo pięknych.

Graficznie do Darksiders 2 nie można się w żaden sposób przyczepić. Kreska Joego Madureiry nie straciła charakteru i fani komiksów oraz marvelowskiej stylistyki na pewno się ucieszą. Niestety gra jest portem konsolowym w związku z tym nie nakarmimy oczu teksturami HD ani bardziej zaawansowanymi, graficznymi wodotryskami. Nie zmienia to jednak faktu, że gra prezentuje się dobrze – zdecydowanie lepiej niż poprzedniczka. Animacje są dużo dokładniejsze i cieszą oko wieloma smaczkami: Śmierć nonszalancko podrzuca swą broń, Proch (wrona-przewodnik) zasiada mu czasem na ramieniu a Rozpacz (trupio blady wierzchowiec) z gracją tratuje nieszczęśników.

Animacje ciosów oraz finiszerów są efektowne i niezbyt często się powtarzają. Śmierć ma zresztą zupełnie inny styl walki od swojego czerwonego brata – zamiast potężnych, powolnych zamachów mieczem, preferuje błyskawiczne cięcia kosami. Główny oręż Ponurego Żniwiarza potrafi się zresztą zmieniać i czasem przekształca się w dwuręczną zabawkę a nawet najeżony czaszkami, wielki majcher ostateczny.

Ogromne brawa należą się projektantom poziomów – w Darksiders spisali się naprawdę świetnie! Rozległe krainy są bardzo różnorodne, bez schematyzmu czy nudy, która potrafiła wkraść się w poziomy Darksiders 1. Eksploracja jest bardzo przyjemna i znacznie ułatwiona (nie musimy martwić się o mozolny powrót z dna przepastnych lochów, gdyż do naszej dyspozycji jest mapa, dzięki której możemy przenosić się w dowolne miejsce).

Darksiders 2 doczekał się całkowitej przebudowy mechaniki rozgrywki, gdyż wprowadzono system znany z gier cRPG oraz hack ‚n slash. Przede wszystkim pojawiło się dosyć rozbudowane drzewko umiejętności – na tyle zawiłe, aby dostosować grę do swojego stylu ale nie przesadzone. Żniwiarz może zmienić się w maszynkę do eksterminacji lub wyspecjalizować się w zaklęciach magii śmierci i wezwać do pomocy piekielnych popleczników (np. stada wron).

Kolejną bardzo istotną zmianą jest wprowadzenie pełnego ekwipunku (zwanego czasami inwentarzem 😉 ), zapełniającego się tonami najróżniejszego żelastwa: bronią, naramiennikami, pancerzami, amuletami, rękawicami a nawet obuwiem. Jako nieuleczalny fan cRPG przyjąłem tę zmianę z wielkim entuzjazmem, gdyż za tonami gratów poszło również wprowadzenie wielu specyficznych statystyk. Darksiders 2 odszedł więc od kanonu znanego z innych konsolowych slasherów i podążył drogą, która mile łechce moje upodobania…co do gier.

Sama walka stanowi ponad 30% całej rozgrywki co uważam za bardzo dobry wybór. Starcia są intensywne i wymagające, dlatego taka proporcja jest w sam raz. Najsilniejszy akcent został postawiony na logiczne i przestrzenne łamigłówki, którymi usiane są wszystkie piekła świata. Tak więc, przez co najmniej kilkanaście godzin będziemy przesuwać, przełączać, obciążać, lawirować i kombinować – jednak wszystko z wyczuciem i odpowiednim poziomem trudności.

Starzy wyjadacze nie powinni czuć, że jest zbyt łatwo – a dla nowych twórcy postanowili dodać sprytny system podpowiedzi. Trzeba bowiem zaznaczyć, że Śmierć ma pożytecznego towarzysza – wronę o wdzięcznym imieniu Proch. Poczciwe ptaszysko (po przytrzymaniu klawisza ‚Z’), siadając na gzymsach poszczególnych przejść pokazuje nam, gdzie mieliśmy się udać w następnej kolejności. Poza tym lubi wydziobywać gałki oczne, ale umówmy się – kto nie lubi?

Za oprawę dźwiękową odpowiedzialny jest rewelacyjny Jesper Kyd (znany najlepiej z serii Assassin’s Creed) i nie będzie przesadą, jeśli stwierdzę, że jego kompozycje wznoszą grę o klasę wyżej. Kyd doskonale czuje wykreowany w grze świat – a jego kompozycje są naturalne, lekkie i niewymuszone. I niech was nie zwiedzie posępne oblicze Śmierci – utwory do Darksiders 2 są jasne, przestrzenne i w żaden sposób nie przytłaczające. Mamy więc orientalne, zwiewne krajobrazy i tła dźwiękowe z mocno wyeksponowanymi fletami, harfami i dzwonkami; mamy smyczki, potężne orkiestracje, chóry oraz perkusjonalia. Muzyka w Darksiders 2 stanowi klasę samą w sobie i mam wrażenie, że Jesper Kyd nieco odetchnął i w końcu mógł skomponować odważniejsze dźwięki – zupełnie odmienne od tych znanych z serii AC. Głosy postaci również nie odstają od reszty a cyniczny Śmierć daje często popis…czarnego humoru.

Darksiders 2 to mocna, zabawna i energiczna gra – wciągająca dobrą rozgrywką oraz świetną eksploracją. Mimo że sama historia szybko ulatuje z pamięci, a bohaterowie niezależni nie wyróżniają się niczym szczególnym – gra ma swoje momenty. Na pewno nie przynudza ani nie sprawia wrażenia niedopracowanej. Niestety jest to port konsolowy – ze wszystkimi tego wadami. Uwidaczniają się one zwłaszcza w przypadku sterowania oraz wyglądu interfejsu i niektórych tekstur. Mogę jednak polecić ten tytuł każdemu fanowi zarówno staro szkolnego cRPG (jako miła odskocznię od wielkich tabel i kart postaci) jak i gier akcji (jako miłą zachętę do wysilenia szarych komórek). Nie jest to pozycja w którą obowiązkowo trzeba zagrać choćby nie wiem co – ale na długie jesienne wieczory jak najbardziej wskazana.

PLUSY:

[bullet_list icon=”plus”]
  • ogólna miodność
  • ogromny świat
  • sporo ciekawych misji pobocznych
  • odgrywalność (replayability) i możliwość rozpoczęcia Nowej Gry+
  • długość (dla cierpliwych)
[/bullet_list]

MINUSY:

[bullet_list icon=”minus”]
  • mało kreatywna fabuła
  • konsolowatość (okazjonalnie szalejące sterowanie, niedopracowany interfejs, mało opcji graficznych)
  • długość (dla niecierpliwych)
[/bullet_list]

Polecam również naszą galerię Facebook w której znajdziecie niemal 800 screenów z Darksiders 2.

2 komentarze

  • omeg pisze:

    Poświęciłem tej grze mnóstwo czasu i bawiłem się przednio. Pierwsza część była niezła, ale miała nieco niedociągnięć. Za duży nacisk na zagadki pod końcem, ja chcę masakrować demony! Wojna był trochę zbyt poważny (chociaż bezkompromisowy), ale to kwestia gustu. Port PC nie był najwyższych lotów.

    „Dwójka” poprawia to wszystko i daje nam jeszcze więcej. Balans zagadek z walką jest dużo lepszy, nie ma tu aż takich „dłużyzn” jak w jedynce. Śmierć jest postacią mocno charakterną, sarkastyczną i również nie cofa się przed niczym.
    – Hej, nie miałbyś może nic przeciwko temu, żeby coś dla mnie zrobić?
    – W rzeczy samej, miałbym!

    Wersja PC jest również lepsza. Co prawda na początku narzekałem na kiepską kamerę, tragiczne „zębate” cienie i tym podobne, ale developerzy zareagowali: po kilku łatkach pojawiły się nowe opcje graficzne znacznie poprawiające wygląd gry. Czułość myszy w trybie celowania również da się dostosować do swoich preferencji (nie wiedzieć czemu była znacznie wyższa niż normalnie). Niestety nadal występuje trochę błędów: miałem problemy ze znikającymi dialogami w wersji angielskiej (polska działała normalnie), a w jednym z opcjonalnych obszarów zniknął pewien element gry uniemożliwiając mi zdobycie strony Księgi Umarłych. Mam nadzieję, że kolejne łatki to poprawią.

    Walka nie jest specjalnie skomplikowana ale zdecydowanie efektowna i satysfakcjonująca. Dodanie umiejętności jest ciekawym posunięciem które zwiększa możliwości dostosowania postaci do naszych preferencji. Chcesz być awatarem zniszczenia, przed którego ostrzami nic się nie uchowa? A może wolisz przywoływać płonące trupy i stada kruków wydziobujących wrogom oczy? Cięzki wybór! 😉

    Muzyka! Ścieżka dźwiękowa Darksiders 2 to mistrzostwo. Jestem fanem Jespera jeszcze z czasów komodorkowej demosceny, ale tym razem przeszedł samego siebie. Utwory są niesamowicie atmosferyczne i idealnie podkreślają klimat gry. Gdy na początku gry Śmierć wjeżdża w lodowy kanion ciarki mogą przejść po plecach. Nie cierpię słowa „epickie”, ale w tym momencie samo ciśnie się na usta. 🙂
    Próbka: http://www.jesperkyd.com/music/darksiders-2/

    Fabuła gry nie jest może wybitna a zakończenie nieco rozczarowuje, ale wykreowany świat jako taki jest piękny. W toku gry odwiedzamy znacznie więcej różnorodnych krain niż w części pierwszej. Artystom i projektantom należą się naprawdę wielkie brawa za niektóre lokacje. Misje poboczne, opcjonalne lochy, mnogość różnorodnych przedmiotów do kolekcjonowania i możliwość rozpoczęcia rozgrywki w trybie „nowej gry +” sprawia, że szybko się nie znudzimy.

    Podsumowując: tak powinno się robić sequele!

    • Świetnie to podsumowałeś! Co do mankamentów technicznych to napisałem tak tylko – ku przestrodze, bo sam nie doświadczyłem jakichś problemów, które by mnie wkurzyły. Na pewno będę czekał na kolejne części Jeźdźców ale i na inne produkcje Vigil, bo grając w ich gry czuję jakbym przeniósł się w czasy kupowania X-Men w kiosku…przeżywania przygód nie najeżonych sztuczną ‚dorosłością’, seksualnymi aluzjami i chamskimi dowcipami.

      O czym zapomniałem wspomnieć – ta gra jest naprawdę DŁUGA. Na tyle, żeby co bardziej niecierpliwym graczom przeszła ochota na zwiedzanie. Dla mnie to plus, ale wiadomo…co kto lubi 🙂

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.