Recenzje

Eador – Masters of the Broken World

By 28 marca 2013 No Comments

Jest coś takiego w narodzie rosyjskim, że kojarzę go głównie z grami strategicznymi – luźny strumień skojarzeń i już widzę: szachy ze sławnym Kasparowem na czele, nieoficjalną modyfikację do Heroes of Might & Magic 3 (WoG, Przebudzenie Bogów) oraz serię Disciples świetnego studia .dat. Jednak dzisiaj nie o szachach będzie mowa bo oto na horyzoncie pojawił się nowy gracz, rosyjski Snowbird Games z ich najnowszą produkcją zwaną Eador – Masters of the Broken World, aspirującą do podbicia serc sierot, którym najnowsze „hirołsy” wcale nie przypadły do gustu.

eador_1

Fabuła Eador przedstawia fantastyczną wizję Wszechświata, który na skutek wielkiego kataklizmu został podzielony na setki małych, samotnych wysp dryfujących w chaotycznej otchłani. Szesnastu Władców (Masters), bytów równych bogom rozpoczyna więc dziwną grę o wpływy i ostateczną władzę – jednym z nich jest gracz i właśnie od nas zależeć będzie los królestw, nad którymi przyjdzie nam panować. Każdy z Władców jest unikalny na swój sposób – jednego opętała obsesja zamiany w nieumarłych wszystkich żywych stworzeń – inny poszukuje władzy absolutnej nad śmiertelnikami; trzeci próbuje ratować pozostałości świata z przerażających objęć chaosu. Jest też taki, którego cele są absolutnie niezrozumiałe, gdyż wszystkie swoje myśli wyraża poprzez białe rymy.

Jako szesnasty bóg, sami decydujemy o ścieżce którą podążymy – pod tym względem gra pozwala nam na pełną dowolność w budowaniu relacji i rozwiązywaniu problemów na które natrafimy. Dzięki innowacyjnemu systemowi karmy nasze akcje wpłyną na otaczającą nas rzeczywistość, twórcy ze Snowbird dopuszczają wiele rozwiązań jednego problemu (siłowych i dyplomatycznych) a sama gra oferować ma aż 12 różnych zakończeń.

Warto zwrócić uwagę na wplecione w grę humorystyczne wątki – w wersji beta, którą testowałem moje serce podbił zwłaszcza tutorialowy goblin przemawiający do mnie głosem programistów i projektantów. Wielki plus! 😉

eador_1

Graficznie Eador – Masters of the Broken World prezentuje się dosyć nowocześnie – nie jest to rzecz jasna poziom najnowszego Crysisa, ale na potrzeby tego typu gry myślę, że jest bardzo solidnie. Widać to zwłaszcza w projekcie interfejsu, który jest tak pięknie narysowany, że samo podziwianie portretów postaci, obramowań i elementów menu sprawiło mi niekłamaną przyjemność.
Oczywiście dyskusyjną sprawą może być wykorzystanie trójwymiaru w grze, która miała być w pewnym sensie spadkobiercą Heroes 3, jednak narzuca to silnik Unicorn na którym powstaje gra (wykorzystywany był też prz XIII Century oraz Real Warfare 2: Northern Crusades). Można dyskutować nad wyglądem jednostek, jednak nikt nie zaprzeczy, że tła i pejzaże które zaserwowali nam rosyjscy artyści to prawdziwa klasa – zwłaszcza z dynamicznym systemem pogody i efektownymi burzowymi chmurami.

eador_1

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę to muszę przyznać, że jest całkiem pomysłowa – gameplay podzielony został na trzy tryby: astralny, strategiczny i taktyczny. Pierwszy to prawdziwy kosmos – jako bóg zwieramy tu sojusze, kontaktujemy się z innymi Mistrzami i planujemy kolejne podboje. Tryb strategiczny przypomina ten z innych gier tego typu – właśnie tutaj rozbudowujemy zamki, rekrutujemy jednostki i bohaterów, zwiedzamy prowincje, nawiązujemy kontakty dyplomatyczne z mieszkańcami wrogich terenów i – rzecz jasna – atakujemy wrogie armie.

Tryb taktyczny to walka w najczystszej postaci, jednak i tutaj szybko zorientujecie się, że rozgrywka została pogłębiona i skomplikowana. Walczące armie atakują naprzemiennie (nie ma tu „szybkości” jednostek) i ogromny nacisk położony jest na taktyczne wykorzystanie ukształtowania terenu, rodzaju podłoża i naturalnych przeszkód. Eador pozwala rozwinąć skrzydła urodzonym taktykom, jednak nie zanudza – wydaje mi się, że znaleziono tu złoty środek pomiędzy dłużyzną turowej walki a inteligentnym planowaniem kolejnych ruchów.

Zawsze staram się zwracać uwagę na detale i tak jak nie mam zastrzeżeń do mechaniki oraz sfery wizualnej – tak niestety na dźwiękami i muzyką jakoś się nie zachwyciłem. Jest oczywiście baśniowo, idyllicznie i fantastycznie – niestety dosyć sztampowo. Sama gra jest bardzo kolorowa i przesłodzona, tak więc wisienka w postaci jeszcze słodszej muzyki potrafi spowodować zwykłe mdłości.

eador_1

No ale skończmy to narzekanie – to przecież szalenie rudna sprawa wystartować z całkiem nowym tytułem i to skierowanym do bardzo specyficznej grupy graczy. Eador nie jest bowiem dla wszystkich – powiem więcej: jest dla wybranych, którzy nie boją się długich i trudnych gier w starym stylu. Cała gra jest bowiem ogromna i musimy przeznaczyć na nią nie mniej niż 120 godzin swojego czasu. Do tego dochodzi ukryty system karmy, różne zakończenia i oto przed wami gra, której nie odinstalujecie przez kolejny rok. Brzmi fajnie? Według mnie tak, dlatego zachęcam wszystkich do spróbowania swoich sił jako szesnasty Władca podzielonego na kawałki świata 😉

PLUSY:

[bullet_list icon=”plus”]
  • innowacyjny system karmy,
  • rozbudowana ekonomia, dyplomacja i taktyka,
  • 12 zakończeń i dowolność w rozwiązywaniu problemów,
  • zachwycające krajobrazy i miła oprawa graficzna
  • oldschoolowe podejście do rozgrywki
  • długość!
[/bullet_list]

MINUSY:

[bullet_list icon=”minus”]
  • niekiedy „przekombinowane” rozwiązania,
  • trochę za dużo tu wszystkiego,
  • niezbyt porywająca oprawa dźwiękowa,
[/bullet_list]

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.