Recenzje

Spellforce 2 Demons Of The Past – kilka słów

By 21 stycznia 2014 No Comments

Ostatnimi dniami miałem możliwość pograć w nową odsłonę Spellforce 2 Demons Of The Past. Przyznam, że podszedłem do tematu dosyć sceptycznie, bo odświeżanie kotleta z 2006 roku kojarzy mi się niestety z marketingowym skokiem na kasę. Wiem, że w modzie ostatnich czasów jest robienie come-backów starych, klasycznych produkcji (nota bene tych wręcz kultowych), które odświeża się nieco graficznie (głównie poprzez dodanie większych rozdzielczości), paru gadżetów w postaci nowej zawartości – i jazda! Fani i tak zapłacą żeby przeżyć swoją ukochaną przygodę jeszcze raz.

2014-01-20_00003

Tu sprawa ma się trochę inaczej, bo przede wszystkim nie dostajemy odświeżonej edycji już wydanej gry, ale nowy produkt zrobiony na bazie tego starego. Choć Spellforce 2: Demons Of The Past nosi miano dodatku, to funkcjonuje jako stand-alone, czyli osobny tytuł. Dzięki temu zabiegowi twórcy chcieli chyba pozyskać paru nowych fanów serii, przed wydaniem oczekiwanego spellforce’a 3. Choć nie jestem do końca pewien, czy to jest do osiągnięcia w ten sposób.

Zmiany graficzne wyglądają imponująco – mamy nowe shadery, oczywiście duże rozdzielczości, mamy lepsze algorytmy oświetlenia itp. co sprawia, że twórcy dużo bardziej się postarali niż choćby wydawcy „nowego” Baldurs’a.  Na uwagę zasługują elementy otoczenia – woda, drzewa, zabudowania, które mimo archaicznego silnika prezentują się naprawdę nieźle. Gorzej wygląda sprawa z postaciami, ale nie wszystko da się wyciągnąć z już wyżyłowanego engine’u (z 2006 r. przyp. autor).

2014-01-20_00005

Klimat natomiast buduje świetna ścieżka dźwiękowa, która może nie jest niczym odkrywczym w dziedzinie cRPG/RTS, ale genialnie wpasowuje się w świat fantasy i odpowiednio gra na naszych emocjach dostosowując się do tego co się dzieje na ekranie.

2014-01-20_00001

Sama fabuła to mocne Heroic Fantasy, która trochę za bardzo operuje archetypami dobra i zła. Gramy szanowanym starszym, który jest uosobieniem prawości. Poszukujemy odpowiedzi na pytanie kim/czym jest ten wielki zły demon i jak go zatrzymać. W sumie odniosłem wrażenie, że tego typu fabuła jest kierowana do graczy z młodszego pokolenia, ale nie do końca, ponieważ poziom trudności jest trochę wyśrubowany jak na czasy, gdzie twórcy w większości tytułów prowadzą nas za rączkę.

Tu trzeba dokładnie przemyśleć co po kolei zrobimy – już w pierwszej misji zdarzyło mi się skupić na subquestach (których jest całkiem sporo) i przez to stracić główne miasto. Co więcej armia która nam zostaje w danej misji w większości wypadków jest tą startową w następnej, także dobrze jest rozkładać siły na zamiary.  Mamy tu swobodę dowolnego kreowania postaci, trzy drzewka umiejętności na każdego herosa – to aż nadto jak na RTS. Dodatkowo każdy żołnierz naszej armii zdobywa doświadczenie co skłania do rozsądnego szafowania życiem i śmiercią naszych oddziałów.

Podsumowując, „Demons of the past” to samodzielny dodatek (nie wymaga podstawki) do epickiej serii Spellforce. Jak mówią  sami twórcy – węgierskie studio Mind Over Matter Games, które kończyło wcześniejszy tytuł serii – ten tytuł to zakończenie niedopowiedzianych wątków z nie za ciepło przyjętego „SpellForce 2: Faith In Destiny”, w ten sposób przygotowujący czysty grunt pod Spellforce 3. Po tym staje się jasne, że gra jest kierowana przede wszystkim do fanów serii i jako taka sprawdza się w 100%.

 

Mnie osobiście grało się bardzo przyjemnie, wreszcie ktoś zmusił mnie do myślenia (sic!), a zarazem nie odepchnął troszkę archaicznym wyglądem gry. Polecam, ale tylko doświadczonym graczom, dla których grafika nie jest priorytetem, a zarazem nie boją się funkcji LOAD w grze.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.