Recenzje

The Banner Saga – recenzja

By 16 stycznia 2014 No Comments

The Banner Saga to niezwykła podróż, którą wstępnie opisałem w poprzednim artykule. Wspomniałem tam o niezwykłej historii, klimacie i niesamowitej oprawie, która ustala nową jakość w tego typu grach.

Dziś chciałbym powrócić jeszcze raz do tej produkcji – dwa dni po premierze, gdy wszyscy zainteresowani z pewnością już ukończyli swoją historię i będą mieli szanse dołączyć do dyskusji w komentarzach.

Dlaczego piszę „swoją” historię a nie po prostu fabułę? Otóż The Banner Saga prezentuje rodzaj opowieści, który lubię najbardziej, czyli taką w której nasze wybory mają faktyczne odbicie w otaczającym nas świecie.

Sytuacja z drogi: ktoś z karawany kradnie zapasy jedzenia. Mam trzy opcje: przepytać jednego z wojowników z którym już wcześniej były problemy; zarządzić ograniczenie racji żywnościowych (czyli po prostu zacisnąć pasa) lub przydzielić więcej strażników do pilnowania zaopatrzenia.

Wybieram pierwszą opcję – panika rozprzestrzenia się po całym obozowisku a morale zaczyna sięgać dna. Postanawiam więc wczytać grę (około godziny rozgrywki z głowy) i przy trudnym wyborze optuję za drugim rozwiązaniem. Skutkuje to wybuchem jeszcze większej paniki, morale spada poniżej dna a wojownicy zaczynają walczyć między sobą – tracę więc cennych sprzymierzeńców.

Znów wczytuję, gram godzinę i wybieram trzecią opcję. Tym razem przez jakiś czas nic się nie dzieje – jednak do czasu. Pod osłoną nocy złodzieje zabijają strażników, kradną wszystkie zapasy jedzenia po czym znikają bez śladu. Nim dotrę do najbliższej osady połowa mojej karawany umiera z głodu – nie mówiąc już o tym, że i tak nie mam pieniędzy aby odnowić zapasy.

Tak mniej więcej wygląda brutalna rzeczywistość zaprezentowana w grze – i muszę przyznać, że doskonale wpasowuje się w mroźny, niemal apokaliptyczny obraz świata stworzony przez ekipę Stoic.

Bo musicie wiedzieć, że The Banner Saga nie jest historią o bohaterach ratujących świat – bogowie nie żyją, słońce stanęło na nieboskłonie a królestwa Varl i ludzi chylą się ku upadkowi. Kamienne stwory, dredge to bezimienna i ślepa siła, której nie sprostają nawet najpotężniejsi z olbrzymów.  Daje się to odczuć zwłaszcza na początku, gdzie przytłaczająca przewaga wroga dziesiątkuje nasze oddziały a walka jest wygrana tylko dlatego, że ktokolwiek w niej ocalał.

Bardzo dobrze, że bohaterowie nie giną na polu walki i nawet gdy zostaną pokonani – po kilku dniach mogą znów powrócić w nasze szeregi. W innym wypadku gra byłaby po prostu niemożliwa do ukończenia, nawet na łatwym poziomie trudności.

Mimo, że potyczki są bardzo ważnym elementem i nie sposób uniknąć ich całkowicie – to nasze wybory będą decydowały o najważniejszych kwestiach i kondycji naszej armii. Jedna zła decyzja potrafi uczynić więcej szkody niż seria przegranych walk. To właśnie podczas fabularnych przerywników możemy bezpowrotnie pożegnać się z naszymi najbliższymi. Gdy nas najlepszy wojownik spada w przepaść lub umiera z powodu zatrucia podejrzanym jedzeniem – jedyne co możemy zrobić to pozbierać się po jego stracie i ruszać dalej.

Wspominałem już o walucie, którą nie jest złoto – tylko chwała. Pokonując kolejne przeszkody, dokonując trafnych (najmniej szkodliwych) wyborów zyskujemy punkty chwały, które możemy potem „wydać” na zapasy, szkolenie bohaterów lub zakup potężnych artefaktów.

Zapasy potrzebne są podczas wędrówki – bez nich nasza armia w umiera z głodu i chorób, traci morale aż ostatecznie idzie w rozsypkę.

Awans bohaterów jest niezbędny aby marzyć o dorównaniu kamiennym dredge na polu bitwy. Pomagają w tym artefakty, gdyż te najpotężniejsze z nich potrafią często przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę.

The Banner Saga 2013-12-24 07-57-51-535

The Banner Saga to trudna gra, stawiająca przed nami ciężkie wyzwania – potrafiła mnie jednak oczarować i wciągnąć jak mało która. Bardzo mocną stroną są interakcje pomiędzy bohaterami – nic tak nie cieszy jak wzmacnianie więzi z naszą drużyną – bez znaczenia czy wspominamy akurat czasy przed przybyciem dredge, czy beczułką miodu pokrzepiamy się po przegranej ostatnio bitwie.

Tak naprawdę w grze nie chodzi o ilość wygranych walk, zdobytych skarbów czy wbitych poziomów. The Banner Saga to opowieść o podróży – i tej prawdziwej i metaforycznej, gdyż podczas dziesięciogodzinnej opowieści dowiemy się czegoś zarówno o naszych towarzyszach – jak i o sobie.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że każdy zupełnie inaczej poprowadzi swoją opowieść – nasze wybory będą miały określone konsekwencje i może się okazać, że grę odbierzemy zupełnie inaczej niż inny gracz.

The Banner Saga 2013-12-24 11-01-53-706

Oczywiście nie twierdzę, że gra jest doskonała – zawsze jest miejsce na poprawę. W przypadku The Banner Saga sądzę, że dobrze byłoby wprowadzić większą różnorodność jednostek  – zwłaszcza nieprzyjacielskich. Po pewnym czasie walka po prostu zaczyna się nudzić i gdyby nie wyjątkowo wciągająca fabuła – gra nie przykułaby mnie do monitora na tak długo.

Sądzę, że zakończenie również dałoby się ulepszyć – w jakiś sposób interaktywnie podsumować, poddać nas ocenie moralnej lub nagrodzić jakimś zaskakującym momentem. Tymczasem kończymy po prostu ze świadomością, że jest to po prostu pierwsza część trylogii i jeszcze daleka droga do podsumowania całej opowieści.

Pisałem o tym kiedyś – napiszę jeszcze raz – The Banner Saga to gra w którą naprawdę warto zagrać. Jeśli tylko pozwala wam na to znajomość angielskiego – nie wahajcie się ani chwili. Takie produkcje sprawiają, że z dumą nazywam siebie graczem!

PLUSY:

[bullet_list icon=”plus”]
  • interesując i unikalna historia,
  • niezwykła mitologia i opisany świat,
  • piekielnie inteligentni przeciwnicy,
  • replayability
[/bullet_list]

MINUSY:

[bullet_list icon=”minus”]
  • niektórym może przeszkadzać brak zapisu w dowolnym momencie
[/bullet_list]

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.