Recenzje

The Banner Saga

By 24 grudnia 2013 2 komentarze

Odkąd pierwszy raz zobaczyłem The Banner Saga wiedziałem, że muszę w nią zagrać. Urzekła mnie piękna oprawa wizualna, nordycki klimat i zapowiedź dojrzałej, poważnie opowiedzianej historii. Na szczęście już ponad miesiąc przed premierą mogłem sprawdzić, czy twórcy wywiązali się z obietnic składanych graczom.

The Banner Saga to jedno ze szczęśliwych dzieci serwisu Kickstarter – założone na potrzeby projektu nowe studio Stoic (złożone z byłych pracowników Bioware, odpowiedzialnych między innymi za rewelacyjny  Star Wars: The Old Republic) nie spodziewało się wtedy, że zakładaną wcześniej sumę 100 tysięcy dolarów zbiorą w przeciągu pierwszych godzin ogłoszenia projektu. Patrząc na rosnące zainteresowanie tym niezwykłym tytułem szybko stało się jasne, że gra będzie większa i bardziej epicka niż ktokolwiek mógł przypuszczać. W końcu wskazówki licznika zatrzymały się na niemal 730 tysiącach dolarów – okazało się, że gracze zagłosowali portfelami i pragną dojrzałych, nietypowych produkcji nie mniej niż sami twórcy.

Sama opowieść zaczyna się wraz z końcem świata – bogowie, którzy kiedyś pomagali rozumnym rasom już od dawna nie żyją, mróz wzmaga się z każdą chwilą a słońce stanęło na nieboskłonie. Na ziemiach zamieszkałych przez klany ludzi i pradawne rasy rogatych olbrzymów zwanych Varl, pojawili się obcy przybysze – kamienne potwory zwane Dredge. Inwazja uderzyła z ogromną siłą i zmusiła wszystkich do opuszczenia pozornie bezpiecznych siedlisk. Klany straciły wszystko – bliskich, ziemie, poczucie bezpieczeństwa – jedyne co pozostało to ich rodowe sztandary, czyli tytułowe bannery na których spisywana jest historia ludów i upamiętniane jest ich dziedzictwo.

The Banner Saga 2013-12-24 11-01-53-706

W grze opowiedziane są dwie historie – pierwsza z nich to opowieść o myśliwym i jego jedynej córce, którzy zmuszeni są do dramatycznej ucieczki wraz ze swoim ludem. Rook i Alette muszą stanąć na czele swojego ludu i poprowadzić go przez ogarnięte wojną ziemie, bardzo często stawiając przed trudnymi problemami i podejmując brzemienne w skutki decyzje.

Równolegle poznajemy historię jednego z przywódców wojennych varl – Hakona. Zmuszony nagłymi okolicznościami zawiera on przymierze z ludźmi i na czele armii olbrzymów wyrusza na wschód, jednak szybko okazuje się, że wyprawa może okazać się samobójcza, gdyż legiony dredge otaczają ich ze wszystkich stron.

Sama fabuła jest poważną opowieścią o wędrówce, wojnie i trudnych wyborach. Mimo, że stylistyka przywodzi na myśl tradycyjną Disneyowską bajeczkę, nie spodziewajcie się wesołej historii i radosnym morałem. Skuty lodem świat nie jest miejscem dla słabych i mających skrupuły przywódców a wojna wymaga ofiar. Na swojej drodze spotkamy więc przebiegłych kupców, bandy rabusiów, chciwych najemników i zwykłych oszustów. Oczywiście w trakcie podróży mamy również szanse na spotkanie prawdziwych przyjaciół i towarzyszy broni, jednak te momenty są ulotne a nad wszystkim góruje atmosfera późnej zimowej zadumy i poczucie pewnej…straty.

The Banner Saga 2013-12-24 07-55-21-444

The Banner Saga to gra dwuwymiarowa, jednak niech was nie zmyli jej pozorna prostota – warstwa gameplayu jest bowiem jednym z najbardziej głębokich i fantastycznych systemów łączących głębię strategicznych potyczek i rolplejowego tła. Mamy więc prawdziwe moralne wybory i nie mówię tu o uproszczonych decyzjach w stylu „zabij wieśniaków, lub stań w ich obronie – tylko o najróżniejszych rozterkach, jakie mogłyby być wynikiem ogarniętego wojną świata. Jednak sercem całej gry jest walka i trzeba przyznać, że jest ona niezwykle złożonym i doskonale pomyślanym systemem zależności.

Aby przeżyć musimy walczyć. Każda potyczka rozpoczyna się od ustawienia swoich wojowników na mapie – w zależności od okoliczności armie ustawione są naprzeciwko siebie lub jedna z nich jest otoczona przez drugą. Następnie rozpoczynamy turowe starcie jednak nie myślcie, że jest ono podobne do tego znanego choćby z serii Heroes of Might & Magic. Wręcz przeciwnie! The Banner Saga to bardzo głęboki system oparty o współczynniki ataku i pancerza – zadając cios możemy zdecydować których z nich chcemy obniżyć – ma to kolosalne znaczenie gdyż nasza żywotność i sposób ustawienia jednostek względem siebie wpływa na możliwości bojowe i często decyduje o wyniku bitwy.

Każdy z bohaterów dysponuje swoimi unikalnymi zdolnościami, które pozwalają na zastosowanie zaawansowanej taktyki i zdobywanie przewagi w walce. Z tych zdolności korzystamy wydając punkty woli (Willpower) – są to odnawialne punkty, które reprezentują determinację i wolę walki bohatera. Dzięki silnej woli możemy korzystać z mocy, zadawać większe obrażenia lub poruszać się dalej – jednak musimy pamiętać, że w ciągu danej potyczki mamy ograniczona ich liczbę i działanie „na ślepo” niemal na pewno skończy się naszą porażką.

W odróżnieniu od turówek typu Heroes – w walce nie kierujemy setkami jednostek ani nie kupujemy ich w zamku. Do dyspozycji mamy określonych bohaterów, którzy postanowili dołączyć do naszej drużyny i są to pełnokrwiste postacie posiadające własną historię, zdolności i ekwipunek.

W grze nie występuje również żaden typowy rodzaj surowców czy waluty – nie możemy więc „dokupić sobie wieśniaków” czy w ciągu jednego dnia uformować tysięczną armię wiarusów.

The Banner Saga 2013-12-24 08-01-18-881

Funkcję swego rodzaju waluty oraz punktów doświadczenia pełni sława – zdobywamy ją poprzez mądrze podjęte decyzje oraz wygrane bitwy. Jest nam ona potrzebna do ulepszania umiejętności naszych towarzyszy, kupowania artefaktów oraz uzupełniania zapasów. Bo trzeba pamiętać, że jesteśmy w ciągłej podróży – nasza karawana potrzebuje lekarstw, ekwipunku i pożywienia. Każdy dzień w drodze pochłania więc cześć naszych zapasów i musimy dbać aby nigdy ich nie brakowało, gdyż w przeciwnym razie nasi wojownicy zaczną słabnąć i umierać.

The Banner Saga to gra złożona z wielu warstw i zaskakująca swoją głębią – im dłużej w nią grałem tym bardziej zachwycałem się subtelnymi smaczkami, które składały się na kompletną i niezwykle wciągającą rozgrywkę. Weźmy choćby takie bitwy – stając przeciw wrogiej hordzie, jeszcze przed walką możemy wydać rozkazy naszym wojownikom – od nas zależy czy dokonamy śmiałej szarży na chwiejące się szeregi wroga – czy widząc, że bitwa będzie zacięta podejdziemy bardziej ostrożnie i zewrzemy szyki.

 

Prawdę mówiąc – o The Banner Saga mógłbym pisać eseje długie jak tytułowy sztandar  i byłaby to opowieść przepełniona samymi pozytywnymi emocjami. Opowieść w której kreatywność i nieszablonowe rozwiązania zwyciężają nad nudnymi i asekuranckimi schematami. Mógłbym pisać o tym, że warto zaufać twórcom i pomóc im finansować gry, które kochają i które chcą tworzyć z pasją. Mógłbym jeszcze rozwodzić się nad pięknem grafiki, niezwykłym i nostalgicznym soundtrackiem oraz mistrzowskimi, ręcznie rysowanymi animacjami.

Sądzę jednak, że wystarczy gdy napiszę: zagrajcie w The Banner Saga. Jeśli cenicie wysoką jakość i tak jak ja macie poczucie, że gry od pewnego czasu drepczą miejscu – dajcie szanse tytułowi niszowego studia Stoic. Gdyż takie gry to błyszczące klejnoty i za każdym razem gdy na nie natrafiamy powinniśmy odpowiednio je docenić – ot, choćby pisząc „good job” na fejsbukowym wallu lub polecając tytuł dalej w świat.

 

2 komentarze

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.