The Incredible Adventures of Van Helsing Final Cut

The Incredible Adventures of Van Helsing: Final Cut czyli ostatnie cięcie w trylogii stworzonej przez niezależne studio Neocore Games. Po wydaniu trzeciej części Węgrzy postanowili uwieńczyć swoje dzieło, łącząc wszystkie części w jedną, wielką, spójną całość. Mimo, że pomiędzy poszczególnymi grami nie było aż tak dużych różnic – zadanie okazało się naprawdę ambitne – chcąc udostępnić wszystkie nowe klasy i funkcje, trzeba było przeprojektować większość poziomów oraz pomyśleć nad nowym balansem postaci. Czy operacja zakończyła się sukcesem?

Zdecydowanie tak! Nowy Van Helsing to gra ogromna, napakowana setkami questów, poziomów, bossów i mini-gier. Duet Van Helsing-Katarina to moim zdaniem absolutne mistrzostwo świata – element dodający grze lekkości i humoru, budujący tło i czyniący z gry coś więcej niż kolejne wcielenie stareńkiego Diablo.

 
Jeśli chodzi o główną historię to wszyscy grający w poprzednie części wiedzą doskonale, czego można się spodziewać – świat Borgovii to kraina potworów, magii i przedziwnej, steampunkowej technlogii. W ponad pięćdziesięciogodzinnej kampanii przemierzymy najdziwniejsze miejsca – zapomniane wioski, stare lasy, jaskinie, szalone laboratoria i manufaktury wielkiej Borgovii.
Totalnie przebudowane zostało drzewko umiejętności – widać tutaj inspirację zwłaszcza genialnym Path of Exile, gdyż wszystkie skille zostały zaprezentowane na dużym okręgu. I mimo, że postacie wciąż podzielone są na klasy, tym razem elastyczność i możliwości dostosowania swojego bohatera są znacznie większe.

 
Nie można zapominać o systemie szału (Rage) – dzięki niemu każda z umiejętności może zyskać nowe ulepszenia co pozwala na budowanie jeszcze bardziej unikalnej postaci. Warto tutaj dodać, że wybór jednej „specjalizacji” nie jest nieodwracalny – po osiągnięciu pewnego etapu do naszej dyspozycji udostępniona zostaje opcja resetu wszystkich punktów, dzięki czemu bez problemu możemy bawić się buildami i sprawdzać różne taktyki. Właśnie za takie detale twórcy mają u mnie największe plusy – chodzi o to, żeby nie wymuszać na graczach grających w singlowe tytuły jakichś głupich zasad. Ekipa Neocore doskonale zdaje sobie z tego sprawę i Van Helsing pozwala na tak dużą swobodę jak to tylko możliwe (bez psucia balansu rozgrywki). Doceniam!

Kolejną unikalną cechą jest tryb obrony naszej kryjówki – po dotarciu do siedliszcza musimy zadbać o jego bezpieczeństwo, w tym momencie gra z hack’n’slash zmienia się w tower defense. W czasie pomiędzy kolejnymi natarciami wrogów musimy przygotować pułapki i zaplanować swoją taktykę tak, aby jak najmniej potworów przedostało się do naszej bazy. Mimo, że nie brzmi to jakoś specjalnie ekscytująco (zwłaszcza jeśli tak jak ja nie jesteście wielkimi fanami takich mini gierek) to muszę przyznać, że w tym trybie spędziłem zadziwiająco dużo czasu. I bawiłem się świetnie!

 

Jednak życie łowcy potworów nie musi być takie samotne – jeśli zdecydujemy się na stworzenie postaci w trybie multiplayer uzyskujemy dostęp do rozgrywki z innymi graczami, alternatywnej mapy ze scenariuszami, codziennych wyzwań i wielu trybów kooperacji.

Van Helsing to niesamowita gra – opowiadająca świetną, lekką i wciągającą historię i prezentująca genialnych aktorów – serio, za rolę Katariny, Michelle Sparks powinna otrzymać całą masę nagród. Tam gdzie inne gry zawodzą, Van Helsing trzyma najwyższy poziom a ciągłe wsparcie i fantastyczny kontakt z developerami świadczą o tym, że wydanie edycji „Final Cut” to nie jest skok na kasę i próba sprzedania jeszcze raz tego samego produktu. Mam nieodparte wrażenie, że im po prostu zależy na tym, aby gracze grali w Niesamowite Przygody Van Helsinga i czerpali z gry tak dużą radość, jak oni czerpali z jej tworzenia. Choćby dlatego nowe wydanie gry zostało udostępnione całkowicie za darmo wszystkim osobom, które posiadają już w swojej kolekcji całą trylogię (i bez znaczenia gdzie i w jakiej konfiguracji ją zakupiliście).

 

Czy potrzeba lepszych rekomendacji? Chyba nie – i po raz kolejny mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że dla fanów hakowania i slaszowania jest to pozycja absolutnie obowiązkowa.
Teraz pozostaje jedynie czekać na kolejną produkcje od Neocore (a już wiadomo, że ekipa pracuje nad tytułem osadzonym w uniwersum Warhammer 40k – oj, coś czuję, że będzie się działo 😉 )

Leave a Reply