Recenzje

Tomb Raider

By 12 marca 2013 No Comments

Tomb Raider to gra-ikona a Lara Croft to bohaterka, która kojarzy się wszystkim jednoznacznie (szorty, cycki i dual baretty). Od premiery w 1996 roku przebyła bardzo długą drogę, stając się prawdziwym ucieleśnieniem mokrych snów męskiej populacji graczy oraz argumentem w dyskusji o „powadze” gier w ogóle.
Najnowsza część przygód pani archeolog zrywa ze wszystkim co do tej pory o niej wiedzieliśmy – nie ma już ogromnych silikonowych atrybutów, krótkich spodenek, warkocza i nieodłącznych spluw wymierzonych w niewinne zwierzątka. Zabrakło również dźwigni, dzikich tygrysów i artefaktów. Cóż więc pozostało? Przekonajmy się!

Fabuła najnowszego Tomb Raidera przedstawia pierwszą przygodę Lary, gdy jako niedoświadczona i niewierząca w siebie absolwentka zmierza ku japońskim wyspom kryjącym tajemnice starożytnego państwa Yamatai. Sielanka spokojnej podróży kończy się jednak niespodziewanym sztormem, który rozbija statek o nadbrzeżne skały i zmusza całą grupę do walki o przetrwanie. Od tej pory wydarzenia następują błyskawicznie – Lara musi stawić czoło wszystkim niebezpieczeństwom czyhającym zarówno ze strony natury jak i innych, bardziej tajemniczych źródeł…

Od samego początku wiadomo, że będzie to opowieść o narodzinach bohaterki – wykonując pozornie drobne czynności takie jak rozpalanie ognia, polowanie na królika, szukanie schronienia – poznajemy sens całej wyprawy, historię członków załogi oraz (przede wszystkim!) towarzyszymy Larze w wędrówce w głąb jej psychiki. Mimo, że główne zwroty akcji i rozwiązania fabularne dalekie są od oryginalności na uwagę zasługuje sposób narracji. Tomb Raider jest jedną z niewielu gier, które są świetnie zagrane, tak jakby aktorzy rzeczywiście starali się nakręcić dobry, ukazujący prawdziwe emocje film.

Wielkie brawa należą się przede wszystkim Camilli Luddington – ta piękna i uzdolniona aktorka, znana między innymi z seriali Califonication, Grey’s Anatomy oraz True Blood pokazała, że rolę w grze można potraktować poważnie i nadać jej prawdziwą głębię.

tomb_1

Na uwagę zasługuje fakt, że Camilla odegrała również ruchy młodej Lary – wszystkie oskryptowane przerywniki oraz sceny motion capture odgrywane i czytane były przez tę samą osobę. Rezultatem jest bardzo spójna wizja postaci, znacznie przewyższająca swoja naturalnością bohaterów podobnych produkcji. Omawiając fabułę nie sposób nie wspomnieć o głównej scenarzystce – Rhiannie Pratchett, córce sławnego Terry’ego. Jako, że Rhianna na swoim koncie ma już sporo rewelacyjnych produkcji (Mirror’s Edge, Prince of Persia czy Risen) nie trzeba jej przedstawiać – w przypadku Tomb Raidera spisała się naprawdę świetnie – gra wciąga od pierwszej sekundy i trzyma tak aż do finału.

Graficznie TR nie odstaje od współczesnych produkcji – a nawet potrafi zachwycić. Postacie ruszają się bardzo dobrze, reagują na otaczające je przedmioty, zasłaniają twarz przed buchającymi płomieniami czy otrzepują dłonie zanurzone w wodzie. Tekstury są ostre i dobrze dopasowane a zielone połacie lasów i szemrzące górskie strumyki pięknie komponują się w jedną całość. Na uwagę zasługuje zwłaszcza praca grafików koncepcyjnych i specjalistów od otoczenia (environment artist), gdyż udało im się stworzyć prawdziwy majstersztyk jeśli chodzi o lokacje. Wyspa którą eksplorujemy jest bowiem niezwykłą hybrydą dwóch stylów – starojapońskie pagody i estetyka zen wymieszana jest z elementami industrialnymi oraz brutalistycznymi. Niezwykłe połączenie starożytnego wzornictwa z obskurnymi przybudówkami obecnych tubylców tworzą klimat godny zapamiętania. Pergaminowe ściany i kwitnące wiśnie kontra stalowe szkielety i przerdzewiałe konstrukcje to mieszanka naprawdę ciężkostrawna…tym bardziej, gdy uświadomimy sobie, że pod naszymi stopami rozciąga się również niezbadana sieć tajemniczych tuneli…

tomb_2

W stosunku do poprzednich Tomb Raiderów znacznej zmianie uległa mechanika rozgrywki. Zapomnijcie o sztywnym systemie namierzania wrogów – jego miejsce zastąpił nowoczesny silnik powalający na dużo większą dowolność oraz liczne urozmaicenia bazujące na QTE*. Bardzo ważną sprawą jest interakcja z otoczeniem – niemal wszystko co widzimy możemy podpalić, przewrócić, zatopić lub ukryć się za tym. Pojawił się również świetny element RPG – wraz z rozwojem fabuły Lara zdobywa punkty umiejętności, które możemy przeznaczyć na jedną z trzech kategorii umiejętności – Szukanie, Przetrwanie oraz Walkę.

Poza zwiedzaniem i eliminowaniem różnych przeciwników będziemy szukali przeróżnych „znajdziek” (tutaj pomocny okaże się tzw. instynkt przetrwania czyli umiejętność pozwalająca podświetlić wszystkie użyteczne przedmioty – coś jak wzrok orła znany z Assassin’s Creed). Bardzo fajnym dodatkiem jest system craftingu polegający na ulepszaniu posiadanej przez nas broni. Pod koniec gry nasz rynsztunek wygląda naprawdę niecodziennie – poklejony taśmą, załatany przypadkowo znalezionymi kawałkami drutu czy drobiazgami takimi jak kółko od kluczy.
Tomb Raider to intensywna gra akcji – widać to zwłaszcza w elementach wymagających szybkiej reakcji oraz refleksu. Dzięki umiejętnemu zastosowaniu QTE* mamy wrażenie ciągłego pędu – akcji, która toczy się cały czas i nie pozwala na chwilę oddechu. Na szczęście pomiędzy głównymi wydarzeniami wynikającymi z fabuły – twórcy dali nam możliwość dowolnego zwiedzania wyspy, tak więc nic nie stoi na przeszkodzie aby wrócić do wcześniejszych obszarów i dokładnie je spenetrować.

tomb_3

Wspominałem już o świetnej grze aktorskiej, jednak równie ważną kwestią jest muzyka i odgłosy, które gra wydaje. Tutaj główne brawa powinien zebrać Jason Graves – czyli główny kompozytor. Ścieżka dźwiękowa jest bardzo filmowa – nie narzucająca się i raczej podkreślająca nastrój, niż go budująca. Na uwagę zasługuje fakt, że powstała ona przy użyciu specjalnie skonstruowanego instrumentu (zwanego po prostu The Instrument). To właśnie dzięki wykorzystaniu tego dziwnego urządzenia kompozycje nabrały pewnej organicznej głębi kojarzącej się z najlepszymi thrillerami. Czy może być lepsza rekomendacja?

Najnowszy Tomb Raider to gra rewelacyjna – głęboka, emocjonalna, dojrzała i niezwykle wciągająca. Dzięki niej karykaturalna, cycata postać Lary Croft zmieniła się o 180 stopni. Według mnie jest to świetny kierunek a najwyższe noty, które zbiera w profesjonalnej (anglojęzycznej) prasie budzą nadzieje, że doczekamy się więcej tego typu produkcji. Czego sobie i wam życzę! 😉

PLUSY:

[bullet_list icon=”plus”]
  • dojrzała i „prawdziwa” bohaterka,
  • świetnie zagrana główna rola (brawo Camilla!)
  • arcy-miodna rozgrywka,
  • wciągająca (a nawet wsysająca jak czarna dziura) opowieść,
  • odgłosy, dźwięki i muzyka
[/bullet_list]

MINUSY:

[bullet_list icon=”minus”]
  • niezbyt czytelny interfejs (mapa!),
  • nieco zbyt prosta rozgrywka,
  • kilka pomniejszych potknięć związanych z fabułą i klimatem,
[/bullet_list]

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.