aRPGGry NiezależneRecenzje

Warhammer: End Times Vermintide – Recenzja

By 23 października 2015 No Comments

Zaatakowały znienacka. Wypełzły z kanałów, opuszczonych magazynów, przyportowych rynsztoków. Niczym zerwana tama, zalewali kolejne dzielnice aż w końcu stało się jasne, że miasto Ubersreik jest stracone. Ludzie starający się stawiać opór nie mieli żadnych szans – zostali pochłonięci, pożarci w mieście, które jeszcze przed chwilą tętniło życiem. Teraz w pustych zaułkach nie słychać ludzkiej mowy, jedynie drapanie pazurów i pisk zwiastujący nadchodzącą plagę.

Tak mniej więcej prezentuje się klimat nadchodzącej wielkimi krokami gry niezależnego, szwedzkiego studia Fat Shark któremu już od lat kibicuję. Spod ich skrzydeł wyfrunęła już niejedna gra – niezły War of Roses, dobry Krater czy rewelacyjny Bloodsports. Tym razem Szwedzi wzięli się za uniwersum Warhammera i kontynuując swoją misję stworzenia genialnej gry drużynowej postanowili zaczerpnąć z jednego z najbardziej moim zdaniem zaniedbanych gatunków – czyli pierwszoosobowej gry kooperacyjnej. W zasadzie jeśli chodzi o ten gatunek, to jedyne co przychodzi mi do głowy to Left4Dead oraz Team Fortress w trybie co-op.

Jakie wrażenia? Po siedmiu godzinach mogę stwierdzić z całą pewnością, że ta dobra gra ma wielki potencjał aby stać się grą rewelacyjną. Grając w Vermintide totalnie straciłem poczucie czasu – już samo to powinno być znakiem jakości. Piekielnie uzależniająca rozgrywka rzeczywiście opiera się na kooperacji i mimo, że kampania będzie składała się z trzynastu map – ich obszary są bardzo duże i dla normalnego gracza będą stanowiły naprawdę spore wyzwanie.

Bardzo duży nacisk został położony na grę zespołową – miasto opanowane jest przez watahy szczuroludzi i każdy, kto myśli, że w pojedynkę da radę grupie skaveńskich gwardzistów, musi przygotować się na bolesną lekcję. Te inteligentne gryzonie to nie horda bezmyślnych zombie – jeśli zobaczą swoją ofiarę od razu starają się ją flankować, pozbawić obrony i przytłoczyć masą. Co jakiś czas w grupie natkniemy się  również na jednostki specjalne – skaveńskiego asasyna, ogro-szczura, gazownika, strzelca (uzbrojonego w strzelający spaczeniem minigun) lub herszta bandy. Ten ostatni jest szczególnie przerażający – jego strategia to przemierzanie zacienionych, opustoszałych zaułków i szukanie bohatera, który odłączył się od drużyny.

Gdy już się spotkamy, niezwykle szybko okazuje się kto jest zwierzyną a kto łowcą – packmaster za pomocą tyczki (takiej jakiej używają hycle do łapania psów) obezwładnia bohatera i wlecze go w jakieś odludne miejsce – następnie mocuje tyczkę na podwyższeniu, napawając się widokiem ukrzyżowanego, szamoczącego się człowieka. Potem odchodzi, szukając kolejnej ofiary.

Powiem szczerze, że animacje i intensywność zmagań zrobiły na mnie na prawdę duże wrażenie. W Vermintide bardzo rzadko można odetchnąć a groza czająca się w każdym zaułku jest niemal namacalna. Oczywiście sami nie jesteśmy bezbronni – pod naszą kontrolą jest jeden z pięciu bohaterów.

Łowca czarownic, Victor Saltzpyre uzbrojony jest w parę pistoletów z którymi nie rozstaje się nawet gry musi użyć swojego rapiera. Jest to bardzo elastyczna postać, doskonała na średnich dystansach – łączy zalety wojownika i strzelca.

Drugim bohaterem jest żołnierz Imperium – Markus. Potężny w bliskich starciach, uzbrojony w dwuręczny młot oraz wielki garłacz – świetnie sprawdza się w eliminowaniu dużych grup wrogów i walce z wieloma przeciwnikami jednocześnie.

Trzecią postacią jest leśna elfka – Kerilian. Ta zwinna wojownicza jak na elfa przystało, nie rozstaje się ze swoim łukiem z którego szyje niczym z karabinu maszynowego. Doskonały strzelec, świetnie sprawdzający się w walce jeden na jeden – szczególnie gdy trzeba wyeliminować jakąś wyjątkowo oporną jednostkę specjalną.

Kolejną postacią jest krasnolud Bardin – typowy, warhammerowy twardziel ścinający skaveńskie łby tak jak młode brzózki. Jego tarcza jest w stanie przyjąć mnóstwo ciosów, co czyni z niego świetnego wojownika oraz najlepszego tanka.

Na końcu jest oczywiście czarodziejka Sienna. Opętana przez ogień, szalona i śmiercionośna – z łatwością eliminująca duże grupy wrogów – postać najbardziej skomplikowana zarówno pod względem rozgrywki jak i charakteru. Gdyby nie mój wrodzony szacunek dla krasnoludzkiej rasy – byłaby to moja ulubiona bohaterka. Szczególnie podoba mi się fakt, że twórcy nie poszli w sztampowe przedstawienie typowych klas fantasy – a postanowili trzymać się realiów Warhammera. Sienna to podstarzała, wyniszczona magią i ciężkim życiem mistrzyni magii – doskonale kontrastująca z typowym wizerunkiem pięknej, ponętnej czarodziejki przedstawianej zwykle w tego typu grach.

Na forum Fatshark pojawił się wpis użytkownika, mówiący o tym, że gra jest zbyt prosta – być może rzeczywiście tak było na początku – teraz balans został zmieniony i od razu widać, że nawet tryb „łatwy” stanowi pewne wyzwanie. Oprócz niego są przecież jeszcze trudniejsze tryby (i nie zdziwiłbym się, gdyby w przyszłości został wprowadzony szósty tryb – ‚hardcore’).

Moim zdaniem gra jest całkowicie gotowa – dobrze zoptymalizowana, fajnie zbalansowana i oferująca mnóstwo frajdy z drużynowej sieczki. Bardzo optymistycznie patrzę również na wielkość map i długość ich przechodzenia. Podczas bety mogliśmy przetestować tylko trzy mapy, licznik na Steam pokazuje przegrane 5 godzin (w sumie, podczas obydwu otwartych beta testów).

Oczywiście Vermintide to nowa produkcja i jako taka – jeszcze nie całkiem dojrzała. Prawdę powiedziawszy, widząc jak sprawnie twórcy poradzili sobie z podstawową rozgrywką chciałoby się poprosić o więcej innowacji – bardziej „RPG-owe” przygody, więcej losowych zdarzeń, bardziej zróżnicowanych przeciwników czy mocniejsze zaakcentowanie kooperacji. Póki co nie ma się czym martwić, gdyż nie widzieliśmy jeszcze pełnej gry i do premiery bardzo dużo może się jeszcze zmienić (zresztą najwięcej zwykle zmienia się po premierze).

Mocno zastanawia mnie kwestia wsparcia Warsztatu Steam – do tej pory twórcy nie wypowiedzieli się jednoznacznie o jakichkolwiek planach związanych z udostępnieniem edytora map. Moim zdaniem w przypadku gry takiej jak Vermintide, Steam Workshop to tylko kwestia czasu – dzięki treściom tworzonym przez społeczność gra zyskuje często całkiem nowe życie a jednocześnie nie wyklucza to wprowadzania płatnych dodatków. Cóż, pożyjemy – zobaczymy, tymczasem zapraszam Was do podzielenia się opiniami: graliście? Co sądzicie o Vermintide? Dajcie znać i nie zapomnijcie, że premiera już dziś!

Walczcie za Sigmara! I pamiętajcie, że zwłaszcza w przypadku tej gry – przed wyruszeniem w drogę naprawdę należy zebrać drużynę!

Więcej na:

http://www.vermintide.com/

https://www.facebook.com/vermintide

http://store.steampowered.com/app/235540/

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.