Początek: 2011

Kiedy w 2011 roku zakładałem RPGamer.pl, świat wyglądał zupełnie inaczej. WordPress był naszą platformą ekspresji, a gry – moją absolutną pasją i planem na życie. Pisanie, relacje z eventów, recenzje i podcasty tworzone z przyjaciółmi były paliwem dla projektu, który miał być czymś więcej niż tylko stroną w sieci. Byliśmy częścią żywej, pulsującej blogosfery.

Zmiana krajobrazu

Internet, który znaliśmy, przestał istnieć. Blogi ustąpiły miejsca błyskawicznym formatom na YouTube, Instagramie i TikToku. Gaming, niegdyś niszowe schronienie dla pasjonatów, stał się globalnym mainstreamem. Magia „złotych czasów cRPG” z lat 90. rozmyła się w świecie, w którym każdy ma konsolę w kieszeni, a tytuły takie jak Wiedźmin 3 czy Baldur’s Gate 3 stały się częścią popkulturowego kanonu.

Wojny platform odeszły do lamusa, a nowe pokolenie graczy Fortnite i Minecrafta ukształtowało rynek na nowo. Stare cRPG – te wszystkie pikselowe światy Diablo czy Zeldy – stały się eksponatami muzealnymi. Nostalgią, którą młodzi odkrywają dziś na nowo, ale już ze swoim, zupełnie innym stylem.

Cisza i ewolucja

W tym szumie RPGamer przestał funkcjonować jako portal. Energia starego bloga nie przystawała do nowych czasów. Przez lata utrzymywałem domenę i archiwum tekstów, choć moje życie zawodowe i zainteresowania ewoluowały w stronę znacznie poważniejszych rewirów.

Dziś wracam, ale nie jako recenzent. Tematyka RPG wciąż jest mi bliska, ale z zupełnie innego powodu. To, co mnie dziś fascynuje, to głęboka narracja – duch Plansecape: Torment czy Disco Elysium – oraz warstwa wizualna: styl ilustracji, koncepcja i artystyczny proces tworzenia światów.

Nowy RPGamer: Galeria, nie Portal

Zdecydowałem się na radykalną zmianę. W najbliższym czasie RPGamer stanie się czymś nowym:

  • Archiwum: Stare artykuły i recenzje pozostaną na stronie jako świadectwo czasów, w których powstawały.

  • Sztuka: Skupimy się na klasykach, grach niezależnych i wizualnych arcydziełach. Będziecie mogli nie tylko o nich czytać (rzadziej, ale konkretniej), ale przede wszystkim – zabrać część tej historii ze sobą w formie fizycznych prac.

  • Ludzki pierwiastek: W dobie, gdy AI dynamicznie przejmuje rynek kreatywny, chcę skupić się na artystach i autentycznym procesie tworzenia. Wierzę, że wkrótce klasyczny artwork stanie się towarem luksusowym, wypchniętym do muzeów przez algorytmy. My chcemy ten ludzki ślad pielęgnować.

To już nie jest miejsce dla „graczy”. To miejsce dla kolekcjonerów, estetów i ludzi, którzy w cyfrowych światach szukają czegoś trwałego.

Widzimy się niebawem.

Asgoth